Kofeina jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych składników kawy, a jednocześnie jednym z najbardziej niezrozumianych. Wokół niej narosło wiele mitów: że espresso „stawia na nogi” bardziej niż przelew, że jasno palona kawa ma mniej kofeiny, albo że kawa specialty jest „słabsza”. Tymczasem rzeczywistość – jak to często bywa w świecie kawy – jest znacznie bardziej złożona i ciekawsza.
Espresso kontra przelew – co naprawdę zawiera więcej kofeiny?
Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista: espresso smakuje intensywniej, więc musi zawierać więcej kofeiny. W rzeczywistości jednak wszystko zależy od tego, jak zadajemy pytanie. W porcji klasycznego espresso (ok. 25–30 ml) znajduje się średnio 60–80 mg kofeiny. Dla porównania, filiżanka kawy przelewowej (250 ml) może zawierać od 120 do nawet 180 mg kofeiny.
Różnica wynika z czasu kontaktu wody z kawą oraz objętości napoju. Espresso jest ekstraktem krótkim i skoncentrowanym, ale to przelew – parzony wolniej i w większej ilości – dostarcza organizmowi więcej kofeiny w skali całego kubka. Dlatego to właśnie poranna kawa z dripa czy Chemexa często działa „dłużej”, mimo łagodniejszego smaku.
Odmiana botaniczna – kluczowy czynnik
Jednym z najważniejszych, a rzadko uświadamianych czynników wpływających na poziom kofeiny jest odmiana kawy. Arabika, która dominuje w świecie specialty, zawiera naturalnie około 1–1,5% kofeiny w suchej masie. Robusta – nawet dwukrotnie więcej. To właśnie dlatego kawy specialty, oparte niemal wyłącznie na arabice, bywają postrzegane jako „łagodniejsze”, choć ich profil smakowy jest znacznie bogatszy.
Warto dodać, że kofeina w roślinie pełni funkcję obronną. Odmiany rosnące na większych wysokościach, w stabilniejszym klimacie, nie potrzebują jej aż tak dużo – stąd niższy poziom kofeiny w wysokogórskich arabikach.
Obróbka – mit czy realny wpływ?
Często można spotkać się z opinią, że obróbka naturalna „dodaje kofeiny”, a myta ją „wypłukuje”. Z punktu widzenia nauki różnice te są minimalne. Obróbka wpływa przede wszystkim na aromat, słodycz i strukturę kawy, a nie na samą zawartość kofeiny. Ewentualne różnice są wtórne i wynikają raczej z konkretnej odmiany czy gęstości ziarna niż z samego procesu obróbki.
Stopień wypału – jasna czy ciemna?
To jeden z najtrwalszych mitów kawowych. Wbrew intuicji, ciemne palenie nie oznacza więcej kofeiny. Podczas palenia kofeina jest stosunkowo stabilna – nie „wypala się” w sposób znaczący. Różnice, które obserwujemy, wynikają głównie z tego, że ciemno palone ziarna są lżejsze i bardziej porowate. Jeśli odmierzamy kawę objętościowo (np. łyżką), jasne palenie może dostarczyć nawet nieco więcej kofeiny, bo ziarna są gęstsze.
W praktyce, przy ważeniu kawy – co jest standardem w świecie specialty – stopień palenia ma znikomy wpływ na poziom kofeiny w filiżance.
Kofeina w kawie specialty – mniej, ale lepiej?
Kawa specialty często kojarzy się z „czystą energią” – bez gwałtownego skoku i nagłego spadku. To nie magia ani marketing, lecz efekt jakości surowca, precyzyjnego palenia i lepszej ekstrakcji. Stabilniejszy profil smakowy, mniejsza ilość defektów i bardziej przewidywalna chemia naparu sprawiają, że kofeina działa łagodniej i dłużej.
W świecie specialty kofeina przestaje być celem samym w sobie. Staje się jednym z elementów złożonego doświadczenia – dodatkiem do smaku, aromatu i rytuału. I być może właśnie dlatego filiżanka dobrze zaparzonej kawy potrafi obudzić nie tylko ciało, ale i zmysły.
Leave a comment